Pocztówka z lipcowego weekendu

Scena I: Być Kamillą B.
Noc z piątku na sobotę, +/- godzina 1:00. Wchodzę do pewnego warszawskiego klubu. Zaczepia mnie młodzian, na oko lat 25, rozczochrane włosy, średni wzrost, rozciągnięty czarny sweter, ma w sobie coś z artysty. – Cześć– przemawia- muszę ci coś powiedzieć, wyglądasz zupełnie jak Kamilla Baar!To miło– odpowiadam- ładna kobieta, dobra aktorka, dzięki!A tak w ogóle– ciągnie młodzian- żeby było śmiesznie to ja mam na imię Kamil i zastanawiałem się czy może Ty też masz na imię Kamila? Kamil wlepia we mnie pełne nadziei oczy, ale niestety odpowiedź przychodzi smutna: nazywam się Natalia. Godzinę później Kamil wyłania się nagle spomiędzy tłumu roztańczonych ciał. Próbując pokonać głośną muzykę krzyczy mi do ucha: wiesz co, nie zapamiętałem jak masz na imię, ale może mogę mówić na Ciebie Kamila? Niedoszła Kamila powiedziała NIE.

Scena II: Brzydkie nogi
Godzina 4:30, ten sam klub. Jest już jasno, impreza dogasa, większość zmęczona tańcem, często też życiem, siedzi na tarasie i dokłada ostatnią cegiełkę do jutrzejszego kaca: papierosik i drineczek z wygazowaną już colą. Siedzimy i my. Czuję na sobie wzrok dwóch zalotników w średnim wieku, z twarzy podobni zupełnie do nikogo. Nie wyglądają też na szczególnie błyskotliwych, ale z drugiej strony kto o tak późno-wczesnej porze wygląda. W końcu jeden z nich, zdaje się ten wyższy, zmierza w moją stronę i przemawia: masz piękną twarz, normalnie dałbym się za nią pociąć. Groźnie, ale miło z jego strony- myślę sobie. – Ale– kontynuuje- ale nogi to masz brzydkie. I odchodzi. Ja siedzę głęboko procesując ten słodko-gorzki komplement . Dopiero po jakimś czasie dochodzi do mnie, że mam na sobie maxi-spódnicę (czyli, że taką aż do samych kostek). Wygląda jednak na to, że twarzą rajstop nie zostanę.nogi

Scena III: Opalone plecy
Dziś (niedziela), praska strona Wisły, dzika plaża przy moście śląsko-dąbrowskim. Oddaje się lekkiej rozrywce jaką jest czytanie kryminału Roberta Galbraitha (aka J.K.Rowling) zakupionego w Lidlu za 11,99pln. Jeszcze nie wiem, że za chwilę większy kryminał rozegra się na moich oczach. – Przepraszam– odzywa się głos zza krzaka- czy nie będzie pani przeszkadzało jeśli będę się tu opalał… nago? I wtem staje przede mną pięćdziesięcioletni mężczyzna w stroju Adama. Szybko odwracam wzrok, ale co zobaczyłam, tego już nie odzobaczę, niestety. – No wie pan– odpowiadam stanowczym tonem- nie będę panu zabraniała latać na golasa, ale wolałabym, żeby nie robił pan tego w moim bezpośrednim sąsiedztwie. – Rozumiem– zasmucił się golas- ale ja tak lubię kiedy kobiety na mnie patrzą. – No to źle pan trafił– ucinam. – No dobrze– mówi zrezygnowany- a powie mi pani chociaż czy opaliłem sobie plecy? Opalił.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s