Brzydka historia tabletki antykoncepcyjnej

Nie ma najmniejszej wątpliwości, że spopularyzowanie tabletki antykoncepcyjnej zrewolucjonizowało życie kobiet. Trudno uwierzyć, że tabletki są dostępne na rynku niewiele ponad 50 lat. Smutno powiedzieć, że nieświadomymi pionierkami tej seksualno-społecznej rewolucji były Portorykańskie kobiety z– tak zwanej– niższej klasy. To właśnie na nich testowano doustną antykoncepcję. enovid-birth-control-pills-became-everett

W początkach lat 50. Gregory Pincus, amerykański biolog i jeden z ówczesnych liderów badań nad hormonami poznał Margaret Sanger, amerykańską feministkę i aktywistkę na rzecz świadomej kontroli narodzin. Sanger pomogła Pincusowi w sfinansowaniu badań nad antykoncepcją, skontaktowała go między innymi z Katherine McCormick– sufrażystką i filantropką, która wsparła projekt pokaźną sumą. Pincus nie był jednak lekarzem i nie mógł przeprowadzać testów na ludziach. Rozpoczął więc współpracę z ginekologiem Johnem Rockiem, ekspertem w leczeniu niepłodności.  Naukowcy zauważyli, że dzięki temu samemu kierunkowi badań– regulacji hormonów– mogą uzyskać zupełnie różne cele. W roku 1955 zsyntezowany został pierwszy środek antykoncepcyjny– nadano mu nazwę Enovid.  Pincusowi i jego współpracownikom brakowało tylko jednego– klinicznych testów na kobietach. Nie mogli ich jednak przeprowadzić w Stanach Zjednoczonych ze względu na przepisy prawne oraz uwarunkowania społeczno-religijne.

Obywatele drugiej kategorii
Badania nad tabletką przeniesiono do Portoryko, terytorium pozostającego pod zwierzchnictwem USA. W tamtym okresie wyspa– z pięcioma narodzinami przypadającymi na jedną śmierć– była jednym z najgęściej zaludnionych miejsc na świecie i rządziło nią ubóstwo. Co ważniejsze, Portoryko nie posiadało żadnego przepisu regulującego antykoncepcję, miało za to duży zasób biednych i niewyedukowanych kobiet. Pośród Amerykanów panowało również przekonanie o tym, jakoby Portorykanie byli brudnymi i leniwymi ignorantami– obywatelami drugiej kategorii (w 1917 roku zyskali oni amerykańskie obywatelstwo). Dążono do tego, aby uregulować przyrost naturalny na wyspie poprzez sterylizację. Później zdecydowano, że można tu również eksperymentować z antykoncepcją i uznać cały proces za formę pomocy przeludnionemu Portoryko.

Kobiety doświadczalne
Pierwsze testy miały miejsce w kwietniu 1956 na Rio Piedras, dzielnicy stołecznego San Juan.  Zapoczątkowało to okres 9-letnich badań na setkach Portorykańskich kobiet, nieświadomych pionierek seksualnej rewolucji.  Wiedziały jedynie, że ta magiczna tabletka pozwoli im uniknąć niechcianej ciąży. Przekonywano, że to dla ich dobra. Nikt nie powiedział im jednak, że biorą udział w klinicznym doświadczeniu dla pierwszej na świecie tabletki antykoncepcyjnej, która zawierała trzykrotnie więcej hormonów niż jej dzisiejsza wersja. W pierwszych fazach eksperymentu dwie, pozornie zdrowe, kobiety uczestniczące w eksperymencie zmarły. W żadnym z przypadków nie zdecydowano się na autopsję, by ustalić przyczyny śmierci. U co piątej kobiety stwierdzono skutki uboczne, takie jak nudności, bóle i zawroty głowy, podwyższone ciśnienie, zakrzepy czy depresje. Wiele kobiet zrezygnowało wtedy z zażywania „magicznych” tabletek. Testy zaczęto przeprowadzać w wielu innych miejscach Portoryko. Pincus i jego współpracownicy starali się bagatelizować dane o niepożądanych efektach i uznali tabletki za całkowicie bezpieczne.

W 1957 tabletki Enovid weszły na amerykański rynek, jako remedium na dolegliwości menstruacyjne przepisywane przez lekarza. Szybko jednak upowszechniła się wiedza o tym, że skutkiem ubocznym stosowania Enovidu jest antykoncepcja. Trzy lata później, w 1960 roku, Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (Food and Drug Administration) zatwierdziła pierwszą doustną antykoncepcję. Aż do roku 64. Portoryko wciąż było miejscem, w którym testowano różnego rodzaju tabletki antykoncepcyjne, głównie dlatego, że kobiety w Stanach skarżyły się na skutki uboczne. Szyderczy komentarz nawiązujący do tego okresu mówi, że Portoryko przeżyło istotny spadek zainteresowania  USA swoimi trzema sztandarowymi towarami- cukrem, kawą i kobiecymi jajnikami.

Dopiero w późniejszych latach pojawiły się oskarżenia o oszustwa, kolonializm i wyzysk kobiet z niższych klas społecznych. To wciąż bolesny rozdział w historii Portoryko. Niektórzy komentatorzy porównali te eksperymenty do słynnego Badania Tuskegee. W Polsce, pierwsza tabletka antykoncepcyjna pojawiła się w 1966 roku. Dziś 8/10 kobiet zażywa tabletki w którymś momencie swojego życia.

Reklamy

Do ostatniej, koguciej krwi

Walki kogutów są w Portoryko całkowicie legalne i generują więcej niż 100 milionów dolarów zysku rocznie. Na kogucich walkach można się nieźle wzbogacić, czasem bywają też przykrywką dla handlarzy narkotyków. Kiedy policja pyta, w jaki sposób dorobili się okazałego majątku, mówią, że mają szczęście w obstawianiu zwycięskich kogutów.tutuloweNietypowy  sport
W Portoryko pojedynki kogutów uznawane są za sport i nierozerwalnie łączą się z ludową tradycją i kulturą. Istnieje tu dokładnie 128 ośrodków zwanych „galleras” gdzie odbywają się walki najlepszych i najwaleczniejszych kogutów. Pomimo oskarżeń o maltretowanie zwierząt i gwałcenie ich praw, sport ten nie traci na popularności i jest stałym elementem rozrywki, głównie mężczyzn. Rzadko, bowiem pośród publiczności można wypatrzyć kobietę. Zakłady najczęściej odbywają się na słowo honoru, nie potrzeba potwierdzeń czy kwitów. To sport dżentelmenów, gdzie nikt nikomu nie musi przypominać, kto, komu i ile jest winien.

Walki kogutów regulowane są przez Departament Sportu i Rekreacji, który udziela pozwoleń na prowadzenie „galleras”. Według prawa żaden z ośrodków w ciągu jednego dnia nie może zorganizować więcej niż 35 pojedynków. Kiedy już ustawi się pojedynki, koguty są zabierane właścicielom i umieszczane w specjalnych aulach, gdzie publiczność może je podziwiać.

gallera

Gallera, w której odbywają się walki kogutów.

galeria

Właściciele mają kontakt ze swoim „podopiecznym” jedynie w momencie zbrojenia, które polega na umocowaniu ostróg na nogach kogutów tak by te raniły przeciwnika. Po zbrojeniu przychodzi czas na dokładne oczyszczenie piór, nóg i pazurów, tak by uniknąć zakażenia a także użycia zakazanych substancji, które mogłyby zagwarantować przewagę jednemu z nich. Tak przygotowane koguty umieszcza się w plastikowych klatkach i zanosi na arenę, gdzie mają odbyć pojedynek, z którego najczęściej tylko jeden wychodzi cało. Każda walka trwa nie więcej niż 15 minut bądź kończy się w chwili zadziobania słabszego koguta na śmierć. Jeśli po regulaminowym kwadransie żaden z kogutów nie padnie trupem i utrzyma się na nogach- ogłasza się remis. Czasem zdarza się tak, że któryś z kogutów nie chce walczyć, jeśli w pierwszej minucie kogut nie wykaże woli walki- automatycznie przegrywa. Kogut może też przegrać gdy zostanie powalony na ziemię i nie stanie na nogach przez więcej niż minutę.ostrogimartwy

Historia
Tradycja kogucich walk przybyła do Portoryko razem z hiszpańskim konkwistadorami, ale jej początki datuje się na długo przed Chrystusem. Nie wiadomo, kiedy dokładnie walki stały się sportem, ale były już popularne w czasach starożytnych w Indiach, Chinach i Persji. Hodowla kogutów-wojowników uznawana była za sztukę i bardzo dochodowy biznes. W Egipcie, w epoce Mojżesza, oglądanie walk kogutów było jednym z ulubionych sposobów spędzania wolnego czasu. Legenda głosi, że grecki wódz Temistokles na noc przed walką z Persami zdecydował się zorganizować koguci pojedynek by zainspirować swoich żołnierzy i pokazać im waleczną i odważną naturę koguta. Rzymianie przez długi czas pogardzali tą formą rozrywki uważając ją za grecką fanaberię. Sytuacja zmieniła się w pierwszym wieku naszej ery kiedy to Juliusz Cezar wprowadził kogucie walki do kanonu sportów.

grecja

Walki kogutów w starożytnej Grecji (Jean-Léon Gérôme, The Cock Fight, 1847)

W czasach Henryka VIII, w Anglii, pojedynki kogutów stały się na tyle popularne, że organizowano je w rezydencji monarchy w Whitehall Palace a renomowane szkoły miały obowiązek nauczania technik hodowli i szkolenia kogutów do walk. Nawet kler wspierał rozwój tego sportu, udostępniając swoje obiekty dla organizacji zawodów. W XVII wieku królowa Wiktoria wydała dekret zakazujący walk. Do Hiszpanii sport ten dotarł za sprawą podróżujących Fenicjan bądź Maurów. Dziś walki kogutów są zabronione w całym kraju za wyjątkiem Andaluzji i Wysp Kanaryjskich. Mówi się też o tym, że wielkimi amatorami tego sportu byli prezydenci USA- George Washington, Thomas Jefferson, Andrew Jackson y Abraham Lincoln. Kogucie walki straciły swą popularność z początkiem wojny secesyjnej.

Dochodowy biznes
Walki kogutów są dziś nielegalne bądź półlegalne w większości krajów. W Portoryko próbowano zakazać tego sportu, ale pomysł spotkał się z falą protestów. Tradycja ta jest tu, podobnie jak w większości krajów Ameryki Środkowej i Południowej, tak silnie zakorzeniona, zwłaszcza na wsiach, że niemożliwym jest ją zwalczyć. Hodowla kogutów to bardzo poważna profesja, która wymaga dyscypliny, wiedzy i poświęceń. Za wysokiej klasy koguciego wojownika trzeba zapłacić ok. 2,000 dolarów, ale ceny mogą sięgnąć nawet 35,000 $. Same walki przynoszą olbrzymie zyski- oficjalnie mówi się o 100 milionach dolarów w samym Portoryko- i nikt przecież nie zabije koguta „znoszącego” złote jaja.

Wyborcza fiesta w Portoryko

Podczas gdy cały świat z zapartym tchem obserwował wyścig o prezydenturę w Stanach Zjednoczonych, Portorykanie mieli swoje własne polityczne święto- wybory generalne i referendum w sprawie statusu Portoryko. I choć samo wydarzenie przypominało bardziej karnawał aniżeli polityczną batalię o najważniejsze pozycje w kraju, frekwencja wyborcza wyniosła nieco powyżej 77%.

We wtorek 6 listopada Portorykańczycy wyłonili nowe władze, w tym gubernatora, które będą rządziły krajem przez najbliższe 4 lata. Nowym gubernatorem Portoryko został Alejandro García Padilla, lider demokratycznej partii PPD (Partido Popular Democratíco) zdobywając 47.85% głosów. Zwyciężył tym samym z aktualnie rezydującym gubernatorem, Luisem Fortuño z PNP (Partido Nuevo Progresista), na którego zagłosowało 47,04% wyborców. Pozostali czterej kandydaci otrzymali marginalne poparcie: Juan Dalmau Ramírez (PIP)- 2,53%; Rafael Bernabe (PPT)- 0,96%; Arturo Hernández (MUS)- 0,56%; Rogelio Figueroa- 0,35%. Alejandro García Padilla obejmie stanowisko gubernatora Portoryko 2 stycznia 2013 roku.

Alejandro García Padilla

Tego samego dnia odbyło się również referendum, w którym Portorykanie mieli wyrazić swoje preferencje co do statusu politycznego wyspy. Na karcie do głosowania pojawiły się trzy opcje: całkowita niezależność od Stanów Zjednoczonych, przekształcenie Portoryko w 51. stan USA lub utrzymanie statusu quo i pozostanie terytorium zrzeszonym ze Stanami. 61,15% głosujących opowiedziało się za przekształceniem w stan, 33,31% nie chce zmian i jedynie 5,53% poparło całkowitą niezależność. 2 marca 1917 roku prezydent Woodrow Wilson podpisał the Jones Act gwarantujący Portorykanom amerykańskie obywatelstwo. 95 lat później status Portoryko jest wciąż niejasny, bo choć obywatele wyrazili już swoje preferencje, ewentualna zmiana zależy od głosowania w Kongresie USA.

Dla Portorykanów wybory powszechne to doskonała okazja do świętowania i manifestacji poglądów politycznych. Tutaj w tradycji jest głosować, frekwencja wyborcza od wielu lat utrzymuje się na średnim poziomie 80%. Na scenie politycznej Portoryko tak naprawdę liczą się tylko dwie partie- Partido Popular Democratíco i Partido Nuevo Progresista. W dniu wyborów mieszkańcy wyspy na wszelkie sposoby manifestują poparcie dla swoich partii- pojawiają się stroje w charakterystycznych barwach, flagi, transparenty, śpiewy i dużo, bardzo dużo hałasu. To zupełnie inaczej niż w Polsce, gdzie sukcesem jest gdy frekwencja przekroczy 50% (wybory parlamentarne 2011- 48,92%). I jeśli już Polakowi zachce się iść do wyborów, to po wrzuceniu swojego głosu do urny grzecznie wraca do domu i koniec imprezy. W Portoryko po oddaniu głosu zabawa dopiero się zaczyna.

Zwolennicy PNP (na niebiesko) i PPD (kolor czerwony) świętują wybory